Wnikliwy czytelnik może jednak zauważyć, że poza liczbą widzów w badaniach Łatanego i Darleya pojawiła się jeszcze jedna kluczowa różnica pomiędzy sytuacjami eksperymentalnymi. Mianowicie różne osoby badane uczestniczyły w różnych sytuacjach eksperymentalnych. Być może zaobserwowane różnice w niesieniu pomocy należałoby przypisać charakterystykom osób badanych, a nie zmiennej niezależnej. Mogło być na przykład tak, że w sytuacji, gdy badany był jedynym świadkiem, znaleźli się ludzie, którzy z natury są bardziej skłonni do niesienia pomocy innym niż ci, którzy uczestniczyli w dwóch pozostałych sytuacjach. Osoby te mogły różnić się od pozostałych uczestników badań pod wieloma względami, które mogły wpływać na ich większą skłonność do niesienia pomocy innym. Może mieli oni bardziej kochających rodziców, może wiedzieli coś na temat epilepsji albo pomagali już w sytuacjach krytycznych. Gdyby któraś z tych możliwości okazała się prawdziwa, trafność wewnętrzna badań byłaby poważnie zagrożona. Na szczęście mamy do dyspozycji technikę, która pozwala eksperymentatorowi na wyeliminowanie tych różnic pomiędzy badanymi, które mogą wpływać na końcowe wyniki. Mowa tu o losowym przydzielaniu do sytuacji. Ta użyteczna technika jest główną składową metody eksperymentalnej. Każdy uczestnik badań Łatanego i Darleya miał taką samą szansę na przydzielenie do każdej z trzech wykorzystanych w eksperymencie sytuacji. W praktyce robi się to poprzez rzucanie monetą, wyciąganie nazwisk badanych z kapelusza albo wykorzystanie tablic liczb losowych (zbioru liczb losowo wygenerowanych przez komputer). Dzięki randomizacji (albo losowemu przydzielaniu) badacz może być względnie pewien, że różnice w osobowościach uczestników eksperymentu albo ich wcześniejsze doświadczenia są równomiernie rozłożone na wszystkie sytuacje. I tak na przykład teoria prawdopodobieństwa mówi nam, że jeżeli uczestnicy eksperymentu będą losowo przydzielani do sytuacji eksperymentalnej, istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, iż osoby bardziej skłonne do pomocy wyznaczone zostaną do tej samej sytuacji. Ludzie bardziej od innych chętni do pomocy będą losowo (tj. w przybliżeniu równomiernie) rozłożeni na wszystkie trzy sytuacje eksperymentalne.
Czy możemy być pewni, że różnice w gotowości niesienia pomocy w różnych sytuacjach, uwzględnionych w eksperymentach Łatanego i Darleya (1968), były dziełem różnej liczby świadków zainscenizowanego ataku padaczki? Czy efekt ten nie mógł być spowodowany przez jakiś inny aspekt sytuacji? Największą zaletą metody eksperymentalnej jest właśnie to, że możemy być pewni istnienia przyczynowego związku pomiędzy liczbą widzów i faktem niesienia pomocy. Łatane i Darley zagwarantowali, że zastosowane w ich eksperymentach sytuacje były identyczne pod każdym względem z wyjątkiem jednego, określonego przez zmienną niezależną, którą była liczba widzów. O takich badaniach mówi się, że mają wysoką trafność wewnętrzną (Campbell, Stanicy, 1967). Znaczy to tyle, że wszystkie wykorzystane w badaniach sytuacje były takie same, a różniły się jedynie wartością zmiennej niezależnej. Łatane i Darley starali się zapewnić wysoką trafność wewnętrzną swoim eksperymentom poprzez następujące zabiegi: wszyscy uczestnicy badań otrzymali taką samą instrukcję i wszystkim w taki sam sposób opisano badania; wszystkie osoby badane siedziały w tych samych kabinach; eksperyment przeprowadzano oddzielnie z każdą osobą badaną, można było więc uważnie kontrolować wszystkie inne aspekty sytuacji i zadbać o to, by każdy uczestnik eksperymentu znalazł się w identycznych warunkach; komentarze fikcyjnych uczestników eksperymentu zostały wcześniej nagrane na taśmę magnetofonową i były później odtwarzane przez interkom po to, by prawdziwe osoby badane słyszały tę samą dyskusję w grupie i były świadkami tej samej sytuacji krytycznej.
Badacz mógłby na przykład zdecydować się na badanie zachowania świadków przy użyciu trzech zmiennych niezależnych, a mianowicie: stopnia powagi sytuacji, liczby obecnych w tej sytuacji świadków oraz płci osoby, której potrzebna jest pomoc. Ważność sytuacji mogłaby mieć trzy poziomy: a) bardzo poważna sytuacja (człowiek leży na ziemi, a z jego ust toczy się krew); b) sytuacja poważna (człowiek leży na ziemi, kurczowo zaciska pięści i jęczy); c) sytuacja mniej poważna (człowiek potknął się i upadł na ziemię). Kolejna zmienna — liczba świadków — mogłaby pojawić się w dwóch wariantach: a) obecność jednego świadka; b) obecność trzech świadków, I wreszcie ostatnia zmienna niezależna, czyli płeć „ofiary”, miałaby oczywiście dwa poziomy: a) ofiarą jest mężczyzna; b) ofiarą jest kobieta.W wyniku zastosowania planu wieloczynnikowego uzyskamy dwanaście różnych kombinacji tych trzech zmiennych niezależnych. I tak, na przykład, w jednej z możliwych sytuacji ofiarą będzie kobieta, która w obecności trzech świadków upada na ziemię, brocząc krwią z ust. Badacz wprowadza wszystkie dwanaście możliwych sytuacji do badań. Następnie zbiera informacje o tym, jak świadkowie reagują, gdy zostają postawieni w sytuacjach określonych przez różne wersje trzech wykorzystanych zmiennych. W ten sposób badacz może określić nie tylko niezależny udział każdej z tych trzech zmiennych niezależnych (np. w jakim stopniu ludzie zmieniają zachowania związane z niesieniem pomocy wtedy, gdy ofiarą jest kobieta, a nie mężczyzna), ale również swoiste kombinacje czy też interakcje różnych wersji tych trzech zmiennych (np. czy kobieta jako ofiara w bardzo poważnej sytuacji częściej otrzymuje pomoc ze strony trzech świadków niż mężczyzna jako ofiara w tych samych warunkach). Wieloczynnikowy plan eksperymentalny jest bardzo wiarygodnym narzędziem. Umożliwia rozdzielenie oddziałujących na siebie nawzajem zmiennych, a tym samym pozwala psychologom społecznym określić istotne dla analizowanego problemu ich kombinacje.
Wyniki te dowodzą wprawdzie, iż liczba świadków w dużym stopniu wpływa na częstość udzielania pomocy, nie znaczy to jednak wcale, że wielkość grupy jest jedyną przyczyną warunkującą udzielenie pomocy. Zauważmy, że w obecności czterech świadków jedna trzecia badanych jednak jej udzieliła. Z kolei w sytuacji, gdy badani sądzili, iż są jedynymi świadkami ataku, niektórzy jednak nie pomogli. Jest rzeczą oczywistą, że na fakt udzielenia lub braku pomocy ofierze wpływają też inne czynniki — osobowość świadków, ich wcześniejsze doświadczenia w sytuacjach krytycznych itp. Zdajemy sobie sprawę z tego, że zachowanie społeczne jest złożone i zwykle powoduje je wiele różnych zmiennych. Dlatego właśnie eksperymenty często obejmują równocześnie więcej niż jedną zmienną niezależną. Ponieważ wiemy, że pewne kombinacje zmiennych niezależnych mają szczególnie silny wpływ na zachowanie, możemy postarać się, by zmienna zależna: zmienna, którą badacz mierzy po to, by stwierdzić, czy na nią wpływa zmienna niezależna; badacz stawia hipotezę, że zmienna zależna zależy od poziomu zmiennej niezależnej każda wersja każdej zmiennej niezależnej wystąpiła w eksperymencie łącznie z każdą z wersji wszystkich pozostałych zmiennych. Taka procedura nazywana jest planem wieloczynnikowym. Jest to więc procedura eksperymentalna, w której: a) uwzględnia się więcej niż jedną zmienną niezależną; b) każda zmienna niezależna ma więcej niż jedną wersję lub też poziom; c) wszystkie możliwe kombinacje tych poziomów pojawiają się w badaniach. Potem rozpoczyna się dyskusja w grupie. Słyszysz, jak pierwszy uczestnik eksperymentu mówi, że ma kłopoty z przystosowaniem się do studiów. Z pewnym zakłopotaniem wyznaje, że miewa czasami, szczególnie w warunkach stresu, ataki padaczki.Mijają jego dwie minuty, a ty słuchasz, jak pozostali czterej uczestnicy eksperymentu opowiadają o swoich problemach. Potem nadchodzi twoja kolej. Kiedy kończysz, znowu zaczyna mówić osoba, która rozpoczęła dyskusję. Ku twojemu zdziwieniu, po kilku uzupełniających komentarzach.
Liczba osób, które były świadkami sytuacji krytycznej, to w badaniach Łatanego i Darleya zmienna niezależna. Zmienna niezależna jest bezpośrednio kontrolowana przez eksperymentatora. Jest to tą zmienną, którą badacz manipuluje (pojawia się ona w eksperymencie na różne sposoby). Badacz zakłada, że właśnie zmienna niezależna jest przyczyną zmiennej zależnej, która z kolei jest tym, co badacz mierzy, by sprawdzić, czy oczekiwany efekt się pojawi (w tym przypadku: czy ludzie pomogą ofierze). Badacz zakłada więc, że zmienna zależna zależy od zmiennej niezależnej. Darley i Łatane stwierdzili, że ich zmienna niezależna — liczba świadków — miała wpływ na zmienną zależną. Gdy uczestnicy eksperymentu byli przekonani, że cztery inne osoby są świadkami ataku padaczki, jedynie 31% spośród nich udzieliło pomocy ofierze. Gdy zaś badani sądzili, że tylko dwóch innych ludzi wie o ataku, liczba udzielających pomocy wzrosła do 62%. Prawie każdy pomógł ofierze (85%), gdy uczestnicy eksperymentu byli przekonani, że są jedynymi świadkami sytuacji. Zastanów się przez chwilę. Co zrobiłbyś w tej sytuacji? Gdybyś był taki jak większość uczestników tego eksperymentu, zostałbyś w swojej kabinie i słuchał odgłosów ataku padaczki kolegi, nic nie robiąc. Czy to cię zaskakuje? Pewna liczba uczestników badań Łatanego i Darleya opuściła swoje kabiny, aby poszukać ofiary albo eksperymentatora, jeszcze zanim atak padaczki się zakończył. Tylko 31% osób starało się w ten sposób pomóc. Natomiast 69% studentów pozostało w kabinach i nie zrobiło nic — zupełnie tak, jak sąsiedzi Kitty Genovese, którzy w żaden sposób nie zaofiarowali jej swojej pomocy. Czy ten wynik dowodzi, że to właśnie liczba świadków ataku była przyczyną nieudzielenia pomocy? Skąd wiemy, że nie stało się tak z jakiegoś innego powodu? I tu dochodzimy do najważniejszej zalety metody eksperymentalnej. Wiemy to, ponieważ Łatane i Darley uwzględnili w swoim eksperymencie jeszcze dwie inne sytuacje. Procedura eksperymentalna była w nich identyczna z opisaną powyżej oprócz jednej, rozstrzygającej kwestii. Mianowicie wielkość grupy dyskusyjnej była mniejsza. Znaczy to tyle, że mniej osób było świadkami ataku padaczki. W jednej sytuacji poinformowano uczestników eksperymentu, że poza nimi w dyskusji uczestniczyć będą jeszcze trzy inne osoby (ofiara oraz dwóch innych studentów), w drugiej zaś mówiono badanym, że tylko jeden inny student będzie prowadził dyskusję (mianowicie ofiara). W drugiej sytuacji eksperymentalnej każdy uczestnik badań był przekonany, że tylko on jeden słyszał prośby ofiary ataku padaczki.
